23814996_8c9b6f71bd_b

Adolf Hitler, tak bardzo obawiał się skutków humoru, że stworzył „Sądy Trzeciej Rzeszy do spraw Dowcipów”, które karały za rozmaite przejawy niewłaściwego poczucia humoru. W tamtych czasach, nazwanie psa imieniem „Adolf” nie było najlepszą opcją. Platon nie przepadał za śmiechem, uważał, że wybuchając gromkim śmiechem, człowiek przestaje panować nad sobą, przez co traci chwilowo część człowieczeństwa.

Każdy z nas potrafi się śmiać. Każdy z nas wie co to śmiech. Intuicyjnie wiemy co nas śmieszy. Ale, gdyby zapytać nas, skąd się bierze śmiech, mogłoby już być trudniej. Dzisiaj wybiórczy (bo można na ten temat napisać kilka książek) tekst o tym co świat nauki wie o śmiechu, i jak różne teorie mogą objawiać się w kontekście komedii scenicznej.

Na początku trzeba zaznaczyć, że nie istnieje coś takiego jak jedna teoria, która tłumaczyłaby każdy aspekt humoru. Po prostu humor, jest bardziej złożony niż się wydaje i nie istnieje tutaj jedno źródło, które tłumaczyłoby każdy jego aspekt. Najlepszym przykładem dla złożoności tego zjawiska i źródeł śmiechu, jest fakt, że ludzie z uszkodzoną prawą półkulą mózgu, nie potrafią znaleźć aspektu humorystycznego w dowcipach opartych na sprzeczności (w przypadku humoru opartego na teoriach sprzeczności, można powiedzieć, że nie rozumieją struktury „setup-punch”). Jednocześnie ci sami ludzie, potrafią się świetnie bawić na komediach slapstickowych (opartych zwykle na teorii wyższości). Sam ten fakt daje ciekawą informację, że nie ma jednego źródła humoru. Jest ich kilkanaście (przynajmniej tych bardziej popularnych). Natomiast, nie znaczy to, że teorie humoru się wykluczają. Wręcz przeciwnie. Potrafią się uzupełniać. Poniżej znajdziecie praktyczne przykłady kilku najpopularniejszych teorii humoru, które omawiam na przykładach w kontekście stand-upu, improwizacji, dowcipów i codziennych sytuacji.

Teorie wyższości

Człowiek który wywraca się na skórce od banana jest śmieszny, o ile, (a) nie jest to bliska ci osoba oraz (b) nie dzieje się jej większa szkoda. Czyli, o ile wiele osób zaśmieje się z jakiegoś przypadkowego przechodnia, który poślizgnął się na oblodzonej powierzchni i nic mu się nie stało, to w przypadku, gdyby to była twoja babcia, która ma osteoporozę, raczej do śmiechu ci nie będzie.

picstrip_slapstick

Teorie wyższości zakładają, że śmieszą nas sytuacje w których możemy się poczuć lepsi, niż obserwowany obiekt. Można to zauważyć, we wszelkiej maści komediach slapstickowych, gdzie dominują „delikatne krzywdy”, tu ktoś się wywraca, tu znowu ktoś dostaje tortem itd.

Teorie wyższości uzupełniają się z aspektami statusowymi. Jako przykład można tu dodać, że publiczność często śmieszy, to jak obniżany jest status innych osób – mogłoby to tłumaczyć, dlaczego kabarety tak często podejmują się skeczy o politykach, lekarzach, czy ludziach ze wsi, gdzie komizm wynika z tego, że stawiani są często w dosyć uwłaczającym i wypominającym błędy świetle (chociaż tłumaczą to też teorie uwalniania napięcia opisane poniżej). Jako ciekawostkę warto dodać, że jak ktoś prywatnie mówi o tym, co ostatnio mu się nie udało, pobudza to nasze ośrodki przyjemności (zakładając, że nie jest to (a) bliska osoba i (b) to co się nie udało, nie jest tragedią).

Innym ciekawym przykładem jest popularność różnych kompilacji wpadek na youtubie. Swoją drogą. Sam, choć, nie jestem jakimś super fanem tych kompilacji, czasem zdarza mi się takie obejrzeć. Zauważyłem u siebie, że dużo bardziej śmieszą mnie te sytuacje, gdzie ktoś dostanie piłką w głowę i przewróci się na trawę, niż te, gdzie gość na rolkach, zjeżdżając po poręczy, spada na nią prosto swoimi klejnotami. Wtedy robię tylko głośne empatyczne „uuuu ałaaaaaaa”.

Kot, który jest domową szlachtą i ma okrutne poczucie wyższości nad swoimi właścicielami, potrafi ich rozśmieszyć, o ile nie uda mu się wskoczyć na szafkę i wywinie orła na dywan. Po prostu, przez tę krótką chwilę czujemy nad nim poczucie wyższości :D. Zupełnie inny efekt wywołałby w przypadku, gdzie wyskoczyłby z piątego piętra na beton (chociaż wierzę, że jakiś chory właściciel psów, mógłby się z tego mocno zaśmiać).

bathing-a-cat-01

Jeszcze innym przykładem teorii wyższości są wszelkiego rodzaju dowcipy dotyczące różnych grup społecznych lub całych narodów. W czasach wiktoriańskich śmiano się z ludzi chorych psychicznie, a w średniowieczu z karłów i garbusów. W Stanach popularne (przynajmniej dawniej, nie wiem jak teraz) były dowcipy o Polakach. W Anglii śmieszą dowcipy o Irlandczykach i Francuzach. W Polsce popularne są dowcipy o… (sam sobie dopisz naród lub grupę społeczną o której najczęściej słyszysz lub mówisz). Co ciekawe, gdy ktoś opowiada dowcip, który dotyczy nas samych, niektórym już nie jest tak do śmiechu… ciekawe dlaczego? ;)

Oglądałeś kiedyś cykl „Matura to bzdura”? Teraz wiesz, dlaczego, czasem ten program śmieszy (a czasem przeraża… ;)).

Teorie sprzeczności

Osobiście, gdy kiedyś zastanawiałem się, co mnie najbardziej bawi, okazało się, że najwięcej treści, które mnie rozśmieszają, jest właśnie w grupie teorii sprzeczności. W wielkim skrócie tę teorię (a raczej tę grupę teorii), można opisać jako sytuacje, gdzie śmiejemy się z tego, co nas zaskakuje, ponieważ wydaje się nie pasować do początkowego kontekstu.

Na przykład, w tej grupie znajdą się wszelkie żarty absurdalne, słowne lub sytuacyjne. W tej grupie również znajduje się coś, przez co uwielbiam stand-up. A mianowicie fakt, że mogę zostać wyprowadzony w pole. Przeczytaj poniższy tekst:

„Mój dziadek zmarł spokojnie we śnie…

Natomiast wszystkie dzieci w jego autobusie bardzo krzyczały”

Naukowcy mówią w tym wypadku o teorii „rozwiązania sprzeczności”. Odgadujemy sens sprzeczności wywołanej przez puentę, a towarzyszące temu poczucie zaskoczenia wywołuje w nas śmiech. Po zdaniu „Mój dziadek zmarł spokojnie we śnie…” zwykle ludzie budują sobie skojarzenia, że „dziadek zmarł w szpitalu” lub  „zmarł w domu, gdzieś w swoim pokoju”. Ale tak zwany punch, czyli uderzenie, które rozwala te skojarzenia, wywraca wszystkie założenia do góry nogami. Pozostając jeszcze przy tym samym przykładzie, komicy mówią dodatkowo o tak zwanym „timingu”, czyli odpowiednim czasie między wypowiedzeniem pierwszego zdania (setup) i drugiego (punch). Jaki czas jest odpowiedni, aby ludzie zdążyli sobie stworzyć pewne skojarzenia, ale z drugiej strony nie wpadli sami na rozwiązanie (bo wtedy żart byłby przewidywalny).

To oczywiście nie jedyne przykłady. Wiele żartów słownych (w najbardziej dziwnych i zarazem prostych przypadkach, tak zwanych „sucharów”) też wpasowuje się w te teorie.

Dwaj rycerze stoją przed zamkiem. Jeden zwraca się do drugiego: „masz klucze?”.

W teoriach sprzeczności, zwłaszcza w kontekście komedii scenicznej, muszę zwrócić uwagę na dwie ciekawe kwestie. Jedna to śmiech przez zaskoczenie, o której już wspominałem powyżej, a która w improwizacji scenicznej może ciekawie się objawiać. Gdy publiczność daje przykładowo jakieś trzy sugestie, aby zainspirować improwizatorów. Improwizatorzy budują spektakl na dwóch z nich i mogłoby się wydawać zapominając o trzeciej. Tak naprawdę, trzecia sugestia użyta jest dopiero w finale danej historii (taką formę zaprezentowała np. Racing Minds na Improfeście 2013 roku, co wywołało wielkie owacje publiczności. Przykro mi, ale nie pamiętam dokładnych sugestii, tylko sam schemat i wrażenie jakie wywołał – tak po prostu czasem mam z impro, że gdy coś oglądam, bardziej doceniam formę, niż treść). Publiczność już zapomniała, że takie sugestie padały na początku, a tu BAM. Improwizatorzy im o tym przypomnieli. To wywołało olbrzymie zaskoczenie i gromki śmiech.

Pozostając przy wywoływania śmiechu przez zaskoczenie, w improwizacji można ciekawie użyć budowania platformy. Specjalnie na początku pomijamy dany element platformy, by dopiero odnieść się do niego po pewnym czasie. Często z tego aspektu korzysta znakomita para improwizatorów TJ & Dave (tutaj przykład: https://youtu.be/ODe2Fx7rCRs).

Jeszcze inne przykłady. Ten sam efekt działa, gdy jedna postać nagle staje się „szalona” lub publiczność/ improwizatorzy dokonują w historii jakiegoś odkrycia, lub postać wypowiada kwestię, która jest w obrębie skojarzeń publiczności, ale nadal jest zaskakująca (tę ostatnią opisuje Johnstone w „Impro for Storytellers”, z tego co pamiętam w rozdziale o oryginalności).

Druga kwestia, to śmiech przez rozpoznanie. Czyli w tym co słyszymy lub obserwujemy odkrywamy coś co przecież dobrze znamy. Wielu stand-puerów wykorzystuje to nieustannie, pytając publiczność wprost: „mieliście kiedyś tak, że…” lub stosując to na wyższym poziomie, mówiąc o rzeczach, które dobrze wiedzą, że dotyczą każdego z nas i są w obrębie naszych skojarzeń (również nazywane jest to humorem obserwacyjnym;).

louis

Śmiech przez rozpoznanie, nie tylko zadziała w przypadku dostrzeżenia danej sytuacji i rozpoznania jej w naszych zachowaniach lub przemyślenich. Może on również dotyczyć czegoś innego. Czegoś, co dobrze znamy lub kojarzymy z mediów. Na przykład: nawiązań do popkultury, ludzkich zachowań, czy aktualnych wydarzeń. Odkrycie takiego nawiązania, niewątpliwie potrafi zaskoczyć i koniec końców wywołać śmiech (lub w innych sytuacjach uczucie przyjemności).

Hillary-Smith-Blends-Pop-Culture-Characters-With-Classic-Artworks-In-Pop-Reinterpretation-1_1

Teorie uwalniania napięcia

Według tej grupy teorii, humor jest wynikiem nagromadzonych i nierozładowanych napięć lub stresów. Jednym z przedstawicieli tego rodzaju teorii był Freud. Chociaż Freud głosił nieraz tezy nieweryfikowalne lub takie, które są już obalone, to w przypadku samej idei humoru przez uwalnianie napięcia, można powiedzieć, że wpadł na ciekawy trop.

Zespół badaczy projektu LaughLab, wykonał ciekawą analizę dowcipów. Założenie było proste. Jako, że wielu starszych ludzi niepokoi się objawami starzenia, narodziło się pytanie, czy żarty poświęcone utracie pamięci będą ich bawić bardziej, niż ludzi młodych. Zarejestrowanych na stronie LaughLabu internautów, poproszono o ocenę tych żartów. Średnio około 20% ludzi poniżej trzydziestki uznało je za śmieszne. W kategorii wiekowej „sześćdziesiąt i więcej”, pozytywne oceny przyznało im 50% głosujących. Wniosek był następujący: „śmiejemy się z tych aspektów życia, które budzą w nas lęk”.

Do tych teorii można by przypisać zjawisko wzrostu żartów o terroryzmie po atakach na World Trade Center lub nawet to, co ostatnio można obserwować w Polsce, czyli wzrost liczby dowcipów o imigrantach (wystarczy sprawdzić podpowiedzi google).

Zrzut ekranu 2015-11-02 o 16.19.19

Również ciekawą serią przykładów są często podejmowane dowcipy, skecze lub sety stand-uperów o związkach. Może pamiętacie ten poniżej?

(Nie chciało mi się specjalnie docierać do tego, kto w Polsce napisał tekst użyty w powyższym skeczu, ale jest on na pewno „pożyczony”. Dotarłem do źródła, gdzie w oryginale jest to jeden z brytyjskich kawałów o uwaga <werble> „o freudowskiej pomyłce”).

Mówi się, że ktoś lubi czarny humor. Zwykle dotyczy on wielu kontrowersyjnych tematów takich jak śmierć, religia, patologie rodzinne, zoofilia, tortury czy innych często traktowanych jako tabu tematów. Wiele z powyższych kwestii również wpisuje się w teorie uwalniania napięcia.

Jeszcze innym przykładem są żarty wyrażające niechęć do nielubianych polityków, gwiazd czy celebrytów (to również mogłoby się wpisywać w teorie wyższości, czy inaczej mówiąc obniżania statusu, tych osób).

Jeżeli chodzicie na polski stand-up, a zwłaszcza osób, które zaczynają lub testują swój nowy materiał, to ciekawym zjawiskiem w trakcie występów komediowych jest chwila, gdy stand-uperowi lub innemu komikowi na scenie, każdy kolejny tekst „nie siada”. Mówi go, oczekując gromkiego śmiechu, a otrzymuje ciszę. Bardzo często w takich sytuacjach obserwowałem komików, którzy dodają coś w stylu „gdy to pisałem wydawało mi się to śmieszne” lub „Tak! To miało być zabawne”, lub „mnie to naprawdę śmieszy”. I nagle po tym zdaniu, publiczność zaczyna się śmiać. IMO komik, któremu nie idzie na scenie, również wywołuje pewnego rodzaju napięcie w publiczności, a po tekście „gdy to pisałem, wydawało mi się to śmieszne”, to napięcie zostaje rozładowane. Również podobne zjawisko można zauważyć w improwizacji scenicznej, gdy ktoś popełni błąd lub wyjdzie z roli i sam zacznie się śmiać z tego co zrobił.

Podsumowując.

Oczywiście ten wpis nie wyczerpuje tematu, a nawet powiedziałbym, że jest to tylko delikatne liźnięcie (i to tylko przez papierek). Chciałem pokazać, że również temat humoru jest poruszany przez świat nauki. Jest tu wiele rzeczy do odkrycia i jeszcze więcej już odkrytych drobnych smaczków i niuansów. Np. wiedziałeś, że głoska „k” ma większy potencjał komiczny niż inne litery? Co przecież nasuwa pomysł, że można ją częściej używać w konstrukcji skeczów, zamieniając poszczególne wyrazy ich synonimami z literką „k”! Albo, że w 1990 roku uczeni odkryli, że obejrzenie występu Billa Cosby’ego zwiększa produkcję ślinowej immunoglobuliny A (substancji chemicznej odgrywającej kluczową rolę w zapobieganiu zakażeniu górnych dróg oddechowaych)? ;)  Albo, że co piątek w Krakowie jest Comedy Lab – Laboratorium komedii, gdzie sprawdzamy ze sceny co śmieszy innych i każdy może brać w tym udział za free? (no ok, chamska reklama :D)

Photo Credit: quiiver via Compfight cc
Please like & share: