Ćwiczysz impro, robisz ćwiczenia razem z grupą lub na osobności? Działasz na scenie, ćwiczysz odruchy, trenujesz… Znakomicie,  rób to nadal. Ale nie zapominaj o jednej bardzo ważnej kwestii. Świadomym analizowaniu gier, koncentracji na ich konkretnych elementach i omawianiu ćwiczeń.

W mojej opinii, wynikającej trochę z rozmów z członkami innych grup, trochę z własnych obserwacji, wiele osób w ogóle nie wyciąga wniosków i świadomie nie zastanawia się nad tym co robi w trakcie ćwiczeń. Dla mnie jako osoby zajmującej się szkoleniem ludzi (nie tylko w impro) od ładnych paru lat jest to dość szokujące. Niektórzy improwizatorzy wciąż ćwiczą te same gry, w ten sam sposób lub ćwiczą je bardzo pobieżnie („dwa razy grałem w karteczki więc znam tę grę”) i popełniają te same błędy. Nie raz pisałem na moim drugim blogu, że w improwizacji nie ma czasu na myślenie (świadome skupianie się do wewnątrz tzw. downtime), jednocześnie w trakcie nauki i ćwiczeń improwizacji, myślenie i analizowanie tego co się robi, znakomicie usprawnia proces skutecznej nauki i bardzo mnie dziwi, że tak wiele osób w środowisku impro tego nie robi (całkiem jakby tekst „improwizacja to działanie” był wyznacznikiem skutecznej nauki umiejętności – nic bardziej mylnego).

Niezrozumienie gier.

Każda gra impro ma swoje zasady (oprócz zasad impro). Wiele grup podchodzi do tych zasad w sposób, który tłumaczą publiczności – czyli jeżeli mamy grę dwugłowy ekspert – to zasada tej gry brzmi „mówicie na przemian słowo-po-słowie odpowiadając na zadawane pytania – tak jakbyście byli jedną osobą o dwóch głowach”. Niby podstawowa gra, w którą każdy improwizator powinien dobrze zagrać nawet jeżeli jest obudzony o trzeciej w nocy przez wiosenne darcia ulicznych kotów. Nic bardziej mylnego. Wiele osób, w ogóle nie rozumie założeń tej podstawowej gry – a tu warto dokopać się do źródeł (polecam choćby Impro for Storytellers).

Trzeba tu dodać, że każda gra impro powstała w jakimś konkretnym celu, którym niekoniecznie był pokaz przed publicznością. Większość krótkich form, powstała w celu ćwiczenia konkretnych umiejętności, lub żeby zwiększyć zainteresowanie publiczności w trakcie impro sportów.

Przykładowo, wcześniej wspomniany dwugłowy ekspert powstał w jednym konkretnym celu ćwiczeniowym. Ćwiczeniu bycia w ciągłej gotowości do zmiany i słuchania całym sobą. I to jest główny cel ćwiczeniowy. To, że sprawdza się również jako gra przed publicznością, to zupełnie inna kwestia, ponieważ jeżeli będziesz ją ćwiczyć bez zastanowienia, niewiele na tym skorzystasz.

Świadome wyciskanie

Tylko z tej jednej podstawowej gry można wycisnąć o wiele więcej. Na przykład można się nauczyć jak nie stosować wimpingu, czyli zrzucania odpowiedzialności na partnera scenicznego (zwykle powodują to wszelkie spójniki i dodatkowe przymiotniki) oraz być bardziej precyzyjnym i dopasowanym emocjonalnie (pod kątem intonacji i zaangażowania, czy działań fizycznych). Jeszcze osobną kwestią jest nauka patrzenia, raz na publiczność, raz na partnera – aby wyczytać z jego wyrazu twarzy, to co chce zaraz powiedzieć. Dwugłowy ekspert to również świetna gra, którą można stosować, aby nauczyć się opowiadać historie wraz ze wszystkimi ich schematami (czy to podstawowych 3 aktów Arystotelesa, czy bardziej skomplikowanych schematów jak 12 etapów podróży bohatera).

Ale to nie wszystko. Jeżeli nie chcesz tej gry stosować tylko na ćwiczeniach, ale również na scenie, to dochodzi tu jeszcze kwestia dobrego ogrania intonacji (tak, aby była spójna), zwiększania i zmniejszania szybkości opowiadania (buduje napięcie i zwiększa dynamikę), ogrania luźnej rozmowy z publicznością (oczywiście słowo-po-słowie), czy też kwestii komediowych (jak zaskoczyć publiczność oraz schemat świadomego atakowania historii punchem, który wywraca jej założenia i jest uzasadniony – co powoduje śmiech).

To naprawdę masa rzeczy, które można wyciągnąć tylko z gry dwugłowy ekspert lub dwugłowych historii. Niestety tak jak w przypadku większości krótkich form improwizacji, wychodzenie na scenę i zrobienie dwa razy danej gry niewiele da, tak samo z częstym ćwiczeniem danej gry, ale bez skupienia na jej konkretnych elementach lub bez wyciągania wniosków po wszystkim. Z każdej gry można wyciągnąć wiele więcej, potrzeba tylko więcej świadomego analizowania tego co się robi, zamiast bezmyślnego klepania szortów.

Każdą grę trzeba stopniowo poznać wraz ze wszystkimi jej detalami, oswoić i przespać się z nią – cały czas zadając sobie pytanie – co jeszcze mogę tu usprawnić, jaki element ulepszyć, co jeszcze mogę z niej wycisnąć. Jeżeli ktoś tylko wychodzi do danej gry z podejściem „jestem improwizatorem, jakoś to będzie”, to w mojej opinii jest to bardzo słabe i nieprofesjonalne podejście.

Photo Credit: Humphrey King via Compfight cc
Please like & share: