Konflikt jest kolejnym schematem blokowania. Pewnie kilka osób zajmujących się aktorstwem, teatrem lub dramaturgią powie: „zaraz, ale jak to? Przecież konflikt dodaje opór i napędza scenę. To podstawa!” Jasne, że tak. Natomiast scena zaczynająca się od konfliktu lub zasypywana poprzez wiele drobnych (i zbędnych) konfliktów w improwizacji, nie będzie miała większego sensu.

Konflikt to popularny schemat blokowania u początkujących improwizatorów (zwłaszcza tych młodszych, lub tak zwanych buntowników z wyboru ;)) . Po pierwsze, dlatego, że wielu improwizatorów traktuje konflikt, jako niezgadzanie się z drugą osobą, wykłócaniem się lub robienie komuś awantury. I w trakcie nauki konfliktu, to powoduje bardzo widoczne blokowanie w postaci bycia na nie i negowania ofert drugiej osoby. W tym przypadku konflikt jest blokowaniem. Zwykle później te osoby po prostu nie wiedzą, co z tym całym konfliktem zrobić. Konflikt istnieje dla samego konfliktu, bo każdy chce być wygranym. Każdy obstaje przy swoim zdaniu lub pomyśle i nie ma mowy o współpracy czy dalszym budowaniu scenki.

Dlaczego konflikt jest tak często wybierany na początku scenek?

1)      Konflikt może dawać poczucie bezpieczeństwa.

Wiem, że brzmi to mało intuicyjnie, ale konflikt chroni przed współpracą z drugą osobą, a to prowadzi do obstawiania przy swoich wyborach i pomysłach. Konflikt w tym przypadku chroni przed tym, co nieznane.

 2)      Negatywna Inklinacja.

Jako ludzie mamy tendencję do dostrzegania tego, co negatywne. Odpowiedzialna za to zjawisko jest tak zwana negatywna inklinacja (negativity bias). Negatywna inklinacja to mechanizm adaptacyjny, który jest konsekwencją trwającej miliony lat ewolucji. Przetrwał tak długo, dlatego że zwierzęta oraz nasi przodkowie, którzy nie wykazywali tego mechanizmu ginęli szybciej – tak działa ewolucja.  Dla naszych przodków sto tysięcy lat temu ważniejsze było, aby filtrować otoczenie i koncentrować się na tym, co może się stać złego, dzięki temu mogli szybciej dostrzec drapieżnika lub inne niebezpieczeństwo i przeżyć, przy okazji przekazując go w genach kolejnym generacjom.

Dlatego dzisiaj idąc w tłumie osób o ułamki sekund szybciej dostrzegamy twarz zagniewaną, niż uśmiechniętą. Gdy wyobrażamy sobie jak nam pójdzie jakaś sytuacja, ciężka rozmowa do przeprowadzenia to pierwsze nasuwają się problemy. Mamy tendencję do czarnowidztwa i dostrzegania negatywów, bo taka była dawniej reguła przetrwania, która została w naszych mózgach do dzisiaj. Myślę, że to zjawisko może mieć bardzo duży wpływ na dostrzeganie ofert i podejmowanie negatywnych ofert częściej niż tych pozytywnych.

3)      Ach ten stres.

Trzecią możliwością, jest stres. Zwłaszcza, że występy sceniczne mogą być dosyć stresujące dla początkujących improwizatorów. A w sytuacjach stresowych, zagrożenia lub nieufności rośnie poziom kortyzolu. Wtedy, funkcje wykonawcze, które pomagają nam prowadzić zaawansowane procesy myślowe, takie jak tworzenie strategii, budowanie zaufania i współczucia są „wyłączane”. Nasz instynktowny mózg, czyli ciało migdałowate zaczyna przejmować kontrolę. Gdy taka sytuacja ma miejsce, nasze ciało podejmuje chemiczną decyzję jak najlepiej się obronić. W tym przypadku jak obronić się od wstydu, czy utraty statusu związanego z posiadaniem racji (w scence) lub pozostaniu przy własnym pomyśle.

Hormony

Poza tym jest to związane z jeszcze dwoma hormonami, adrenaliną i dopaminą. W momencie, kiedy wygrywasz pojedynek na argumenty dostajesz zastrzyk z tych hormonów, co powoduje, że czujesz się dobrze. Wywołuje uczucie niezwyciężenia lub dominacji. To uczucie sprawia, że będąc w podobnych sytuacjach chcemy to powtórzyć. Jako ludzie jesteśmy uzależnieni ;)

Wszystkie te czynniki są szkodliwe w budowaniu scenek, czy podejmowaniu różnych sytuacji, które wymagają współpracy. Ponieważ uniemożliwiają one szczerą i produktywną wymianę informacji. Wspólne budowanie, akceptowanie i nadawanie kierunku.

Improwizacja to gra zespołowa, w której gracze mogą świadomie wykorzystać konflikt do stworzenia fantastycznej scenki. Która nie dość, że będzie ciekawa, to dodatkowo wzbudzi w publiczności odpowiednie zainteresowanie i zbuduje napięcie.  To samo zjawisko można znaleźć w pracy zespołowej w dowolnej grupie. W razie konfliktu poszczególne osoby, mogą wyszukiwać coraz bardziej skomplikowane sposoby i argumenty, aby pozostać przy swoim pomyśle. Mogę też uspokoić się, dać scenie lub projektowi pooddychać, a konflikt świadomie wykorzystać do stworzenia zupełnie czegoś nowego. Powiedzieć TAK konfliktowi (zaakceptować go) i nadać mu nowy kierunek.

Pozytywny hormon.

Żeby nie było tak przygnębiająco, że jesteśmy uwarunkowani hormonami do bycia na NIE, to na koniec jeszcze jeden hormon, który tak jak adrenalina sprawia, że również czujemy się dobrze. Oksytocyna. Jej poziom rośnie właśnie w trakcie współpracy z innymi osobami.

Please like & share: