Zasada bycia na TAK i akceptowania ofert, jest często błędnie interpretowana. Z dwóch powodów. Po pierwsze w samym akceptowaniu nie chodzi o to by zgadzać się na wszystko, tylko, żeby akceptować (to dwie różne rzeczy). Po drugie, często jest pomijane to, że cała zasada brzmi „TAK, I…” (oryg. Yes, and…).

WRACAMY DO POCZĄTKÓW

 „TAK, I…” polega na tym, aby zaakceptować ofertę („TAK”), i nadać tej ofercie jakiś własny kierunek („I…”). Co ciekawe nigdzie w literaturze na temat improwizacji nie spotkałem się z jasnym wytłumaczeniem i podziałem tej zasady na dwie osobne kompetencje. A przecież tak należałoby podejść do zasady „TAK, I”, ponieważ inne kompetencje i umiejętności będą potrzebne graczom przy akceptowaniu ofert oraz inne przy nadawaniu kierunku.

Analogicznie, różne schematy blokowania będą wychodzić poprzez nieumiejętne akceptowanie i różne poprzez nieumiejętne nadawanie kierunku. Jeszcze inne będą wynikać z całościowego podejścia do „TAK, I”. Dojście do tych wniosków zajęło mi sporo czasu i wiązało się z obejrzeniem setek, (a może już tysięcy?) scen improwizacyjnych. Ale gdy już zacząłem stosować właśnie taki podział w czasie warsztatów, to widzę, że jest on łatwiejszy w odbiorze i w jasny sposób określa jak podchodzić do akceptowania i rozwijania ofert.

TAK, więc… AKCEPTOWANIE

Akceptacja (z łac. acceptatio: dosł. przyjmowanie)

Akceptowanie ofert wiąże się z tym, aby zaakceptować sytuację, w której się znaleźliśmy. Aby przyjąć to, co nas zaskoczyło. Aby, wyjść ze swojej strefy komfortu i zamiast omijać to, co często jest dla nas niewygodne, wziąć to do wiadomości, zaakceptować i odnieść się do tego. Popełniłeś błąd? Nie uciekaj od tego, jesteśmy ludźmi – popełniamy błędy, przyjmij tę sytuację.  Dopiero druga część zasady „TAK, I…” ma za zadanie nadać tym błędom odpowiedni kierunek.

Wiele osób nie będzie akceptować pewnych sytuacji lub przyjmować czegoś do wiadomości, bo myślą, że utracą wtedy kontrolę, bo coś jest niezgodne z nimi, coś im nie pasuje.

Przykład z improwizacji scenicznej. Kiedyś brałem oferty od publiczności. Decydowali gdzie ma dziać się akcja scenki, w której występował jeden z trenerów Improv Club razem z jedną osobą z publiczności. Pytając publikę o to gdzie ma dziać się akcja, padały różne oferty typu: statek kosmiczny, las, więzienie… W końcu zdecydowałem, że ofertą do ich scenki będzie las.

A: (ciałem pokazując jak karczuje i przedziera się przez zarośla) – myślę, że za chwilę dojdziemy na miejsce, ale musimy przedrzeć się przez te zarośla

B: jakie zarośla? Przecież my jesteśmy na statku kosmicznym…

Po prostu osobie „B” prawdopodobnie wygodniej było odegrać scenkę na statku kosmicznym, bo miała jakiś pomysł. To nic innego jak blokowanie w celu zachowania kontroli nad sytuacją. Nie wziął do wiadomości oferty osoby „A” i publiczności. Było to zbyt niekomfortowe. Właśnie przez takie akcje wiele scen u początkujących osób wychodzi bez sensu.

Wracając do prawdziwego życia i kompetencji przy akceptowaniu. Część osób nie akceptuje różnych sytuacji lub ofert, po, to, aby zachować kontrolę nad sytuacją. Blokują innych, ponieważ to daje im poczucie bezpieczeństwa (lub inne profity w zależności od schematów blokowania). Zyskują spokój i pozostanie we własnej strefie komfortu.  Zamiast zaakceptować swoją sytuację, robią różne uniki. Z takimi osobami praca wygląda inaczej, niż z osobami, które akceptują, ale nie nadają własnego kierunku.

I… Nadawanie kierunku

W przypadku nadawania kierunku, (czyli tym, co zrobimy z daną ofertą) będzie liczyć się to, w jaki sposób nadajemy ten kierunek, co dalej robimy z otrzymaną ofertą, jak ją wykorzystujemy, gdzie ją posyłamy itd.

Przykładowo. Świetną umiejętnością jest akceptowanie swoich błędów, ale jeżeli nie nadamy tym sytuacjom żadnego nowego kierunku (np. w postaci zabezpieczenia się na przyszłość przed powtórzeniem takiego błędu), to skończy się tylko na samych błędach. Bez żadnych wniosków, bez żadnej nauki. Akcja stanie w miejscu lub zacznie się powtarzać w kółko. Nadawanie odpowiedniego kierunku to ważna umiejętność, którą warto nabyć, ponieważ:

1. Są osoby, które akceptują to, co ich zaskakuje. Akceptują oferty innych. Ale nic z nimi dalej nie robią. Nie nadają im własnego kierunku. Preferują bezwładne dołączanie i zrzucenie odpowiedzialności na innych. (np. schemat blokowania: dołączanie). Wtedy są zależni tylko od innych osób.

2. Są osoby, które nadają kierunek, ale robią to w bardzo głupi sposób. Na przykład nadają kierunek w postaci ofert zbyt trudnych do zaakceptowania przez inne osoby (np. schemat blokowania oryginalność). Wtedy mogą wychodzić na pierwszy plan, ale nie potrafią współpracować.

3. Są też osoby, które pozornie nadają kierunek, ale tylko po to, aby za chwilę zrzucić odpowiedzialność na innych (np. schemat blokowania: tchórzenie). Te osoby nie nazywają rzeczy po imieniu, bo musiałyby pokazać cząstkę siebie (a to wiąże się z przypięciem łatki lub możliwością konfrontacji).

TAK, I – jako całość.

Ta zasada ma wtedy sens, gdy jest stosowana w sposób zrównoważony. Jeżeli ktoś częściej nadaje kierunek, niż akceptuje oferty to może się to wiązać z zasypywaniem. Jeżeli ktoś częściej, akceptuje niż nadaje kierunek, wiąże się to z dołączaniem. Warto, więc traktować tę regułę, jako całość. Tylko wtedy ma ona sens. Samo akceptowanie nie wystarcza.

Najcenniejszym dla mnie wnioskiem, jako trenera praktycznej improwizacji, jest to, że w czasie samej nauki impro i przekładaniu zasady „TAK, I…” na praktyczne zastosowania, warto ją rozbić na dwie osobne kategorie umiejętności. Część osób będzie doskonale potrafiła akceptować oferty i sytuacje, ale nie będą sobie radzić nadaniem tym sytuacjom biegu. Część będzie nadawać kierunek, ale nie będzie przy tym zwracać uwagi na otoczenie i oferty, jakie otrzymują.

PHOTO CREDIT: THREE-LEGGED-CAT VIA COMPFIGHT CC
Please like & share: