Uważam, że nie ma w Polsce, żadnego, powtarzam, żadnego konkursu dla improwizatorów, który byłby dobry. Ja takiego nie widziałem. Co mamy aktualnie? No mamy albo „bitwy” grup impro, gdzie każdy głaszcze się po rączkach, a prowadzący przyznaje punkty tak, aby był remis i wygrali wszyscy. Są też konkursy, na których głosuje publiczność.
Czy publiczność nie ma racji dokonując wyboru, co jest dobre? Ano trochę ma, ale to bardzo słaba informacja zwrotna. Ludzie kierując się tym co jest dobre, często głosują na najzabawniejszą grupę, albo grupę z ich miasta (bo najwięcej osób ich zna, a to co bardziej znane jest bardziej lubiane), część konkursów w Polsce trwa tak długo, że ludzie nie wytrzymują na swoich siedzeniach i nie widzą ostatnich grup, albo oceniają je jako gorsze niż w rzeczywistości są, bo są już po prostu zmęczeni (a przez szereg błędów poznawczych, to wpływa na ocenę)…
I o ile pod kątem fajnego impro wydarzenia, powyższe mogą się sprawdzać, to nie ma żadnego konkursu, w którym improwizatorzy byliby sensownie oceniani.
Czy zatem jest jakiś sposób oceny umiejętności improwizatorów, jednocześnie zapewniając publice dobre show? Wydaje mi się, że jest coś zbliżonego do złotego środka. Jednocześnie jest też wiele problemów po drodze i bardzo ważnych kwestii o które trzeba zadbać. W tym roku na festiwalu Podaj Wiosło organizuję Impro Sporty, poniżej chciałbym opisać po krótce co planuję, jakie stoją za tym trudności, jakie są moje obawy i w jaki sposób zamierzam stworzyć konkurs, który wydaje mi się najbardziej sensownym rozwiązaniem.

Zacznijmy od tego, że impro sporty nie są moim pomysłem. Idea wyszła od Keitha Johnstone’a i jego TheatreSports. To co chciałbym wnieść do Polski, to nie są oryginalne TheatreSports. Jest to raczej mix tego co czytałem o impro sportach, w literaturze i zagranicznych forach, mojego doświadczenia z organizacji występów i działań scenicznych, połączonego z obserwacją Polskiego środowiska improwizatorów i tego co nazwałbym bagażem autorskich rozwiązań. Wszystko to wrzucone do jednego kotła, z którego staram się ugotować coś smacznego i ciekawego.

Realna ocena i trochę strachów…

Jak wygląda samo widowisko? Najlepiej zobaczyć to na własne oczy. Natomiast w wielkim skrócie, mamy drużyny, które mierzą się ze sobą w kilku rundach. W każdej rundzie drużyny wykonują daną grę/scenkę/zadanie impro w zależności od rodzaju sportów i tego jakie gry/zadania wybrali wcześniej. Tak. Drużyny nie mogą zagrać czegokolwiek. Do każdej rundy mogą wybrać tylko jedną z puli gier sportowych dostępnych w danej rundzie. Już sam wybór gier przez drużyny czegoś uczy. Na jakich formatach się skupią? Jak się przygotują? W skrócie każdy o zdrowym rozsądku zastanowi się porządnie, jak daną grę wykonać, co z niej jeszcze można wycisnąć, aby dobrze wyglądała. Jak daną grę zagrać w minutę (sic!). Ograniczenia czasowe są bardzo rygorystyczne i od mierzenia czasu jest wręcz osobny sędzia. Każda runda to inna pula gier lub zadanie impro.

Jak oceniać improwizatorów i samą improwizację?

W Impro sportach są trzy kategorie ocen. Każdy sędzie skupia się na innym aspekcie impro. W mojej opinii, suma ocen tych kategorii, jest niezłym kryterium oceny większości grup i pokazów scenicznych. Zresztą zobaczcie sami:
Sędzia ds. Technik improwizacji – czyli sędzia który skupia się na tym czy oferty są akceptowane, czy jest podnoszona stawka sceny, czy sceny są rozwijane, czy nikt się nie blokuje, czy inspiracja od publiczności jest dobrze zadbana i rozwijana. Ten sędzie również technicznie, sprawdza czy zasady danej gry nie są łamane.
Sędzia ds. Narracji (czy też lepiej oddające ds. Storytellingu), skupia się na postaciach, i prezentowanej historii. Improwizacja, jeżeli popatrzymy na jej wynik, to przecież głównie opowiadanie historii. Ten sędzia skupia się na tym czy postaci są zmieniane w trakcie historii, czy jest tam jasny początek, rozwinięcie, zakończenie. Czy zakończenie jest z mocną puentą itd.
No i wreszcie jest też sędzia ds. Rozrywki. To nie jest tak, że jeżeli ten sędzia się dobrze bawi to przyznaje wysokie oceny. O nie. Ten sędzia, tak jak każdy inny, również ma jasne kryteria oceny. Przygląda się scenom pod kątem ilości dramatycznych i komediowych momentów. Czy były sceny powodujące napięcie. Jak drużyna dawała sobie radę aktorsko i scenicznie, czy dobrze ogrywali przestrzeń itd.

W mojej opinii taki wynik tych trzech kategorii ocen, może dawać już jasną informację o zaprezentowanych umiejętnościach. Ale, tu rodzi się też moja największa obawa.

Cudowna ocena, pieprzona ocena…

Ocenianie impro, zwłaszcza pod konkretnymi kryteriami, jest jedną z najlepszych rzeczy w Impro Sportach. Jednocześnie jest jedną z najbardziej cholernych rzeczy przed którymi ludzie mają obawy. Po prostu improwizatorzy nie lubią być oceniani (chyba w ogóle niewiele ludzi lubi być ocenianymi). Jeżeli jesteś improwizatorem, to wyobraź sobie teraz, że twoją każdą ofertę, ruch i reakcję oceniają trzy osoby. To może budzić obawy i jest to coś nad czym chciałbym popracować, aby pokazać, że taka ocena nie powinna przynosić lęku. Oceny powinny wzniecać ciekawość i chęć rozwoju, a nie bojaźń i walkę na śmierć i życie.
Dodatkowym atutem w tym formacie, jest konkretny feedback i podnoszenie umiejętności improwizatorów. Żeby po występie nie słyszeli wprost tylko słów „o fajnie wam poszło”… To jedna z ważniejszych kwestii, którą chciałbym się zająć. Chciałbym wzniecić przekonanie, że konkretna ocena jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogą spotkać improwizatorów. Dlatego każdy sędzia, skupia się tylko na swojej działce. Również założeniem formatu jest to, że każdy sędzia, po całym wydarzeniu, ma dać grupom konkretną informację zwrotną, w tym ewentualne ćwiczenia jak można trenować daną kwestię.

Wracając jeszcze na chwilę do oceniania, mam do ciebie pytanie.

Lepiej być młodą dupą, czy starym dupkiem?

Kto z nas nigdy nie zachował się jak dupek niech pierwszy rzuci… cinquecento z balkonu. Na (wszystkich!) festiwalach impro nie lubię jednej rzeczy. Kwestia ta, raz przyprawia mnie o mdłości, a raz po prostu dziwnie cieszy mieszając zażenowanie z próbą usprawiedliwiania innych i siebie samego. Otóż, wielu osobom włącza się syndrom dupka. Po czym można rozpoznać syndrom dupka? Impro dupek, twierdzi wprost lub swoim nastawieniem pokazuje, że jego impro jest imprniejsze od innych. Jak jakiejś grupie nie poszło, to potrafi strzelić kilkunastominutowy monolog dlaczego tak było. Wywyższa się i śmieje się z porażek innych, nie z nimi, tylko za ich plecami. Bo on by to zrobił lepiej/inaczej/bardziej… Oczywiście nie twierdzę, że nie powinno się komentować całego widowiska itd. To święte prawo każdego widza. Jednocześnie dupki robią to z wyższością i pyszałkowatością, pomijając, że sami pewnie też kiedyś mieli występ, który był tak słaby, że chcieliby o nim zapomnieć. To w końcu impro. Każdemu czasem zdarza się wtopa. Zwłaszcza na festiwalach, gdzie ocenia Cię masa innych improwizatorów, stawka występu jest wyższa. Jednych to motywuje i dają z siebie więcej, a innych ta stawka paraliżuje.
Są też różne rodzaje dupków. Są tacy którym dobrze poszedł występ i mają dalej potrzebę łechtania swojego ego i komentowania, co inni mogliby zrobić lepiej. Można też znaleźć dupków, którym słabo poszedł występ i obwiniają cały świat, że scena nie ta, że lokal nie ten, że czas występu, że coś tam nie coś… I w końcu dupki, które przyjeżdżają na festiwal, oglądają występy i w kuluarach mają szansę połechtać swoje ego i postawić się na moment w centrum uwagi.
Dlaczego poświęciłem temu cały akapit? Bo każdemu z nas zdarza się być dupkiem i poprzez impro sporty chciałbym wyrabiać i promować postawę przeciwną. Z jednej strony postawę, w której ktoś, kto jest oceniany na scenie, potrafi pokazać, że akceptuje tę ocenę. Pomimo słabej lub znakomitej punktacji, potrafi być sympatyczny. Potrafi zaakceptować, że coś nie wyszło. Albo coś poszło świetnie i potrafi się z tego cieszyć, ale nie robi tego kosztem innych. Nawet jeżeli dostaniesz punktację 1-1-2, to jest, to ocena scenki, która po prostu jest słaba, ale można przejść przecież nad tym do porządku dziennego. Każdemu się to zdarza. Im szybciej zaakceptujesz, że coś ci nie poszło, tym szybciej dowiesz się jak to możesz naprawić. Zwalanie winy na innych nic tu nie da i tylko będzie powstrzymywać Cię przed prawdziwym rozwojem. Poza tym masz szansę odnieść się do oceny. Nie jak w trakcie innych konkursów, gdzie na scenę po wszystkim zapraszani są głównie wygrani. Tutaj po każdej rundzie i ocenie, możesz zareagować. A twoja reakcja wiele o tobie mówi. Jak zareagujesz jak dupek, to po prostu wszyscy dowiedzą się, że „jesteś dupkiem” (nawet jeżeli nie jesteś, to po prostu ci którzy cię nie znają tak uznają). Jak zareagujesz sympatycznie, to też wszyscy to zobaczą. I tym samym jak wzbudzasz sympatię i masz luz z oceną na scenie, to nikt raczej nie będzie chciał ci udowadniać, twoim kosztem, że jesteś słaby. Przecież ludzie nie chcą „obgadywać” osób wzbudzających sympatię. Wiem, że wyrabianie takiej postawy nie jest prostą kwestią, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale jeżeli zmieni to nastawienie nawet kilku osób, to uznam to za sukces. Jak jesteś improwizatorem, to weź z impro te pozytywne zasady (jak akceptacja i pozytywne reagowanie) i staraj się być nim również prywatnie, nie tylko na scenie.

Dobra zabawa i znakomite show

Od sympatycznej postawy już bardzo blisko do znakomitej zabawy i tu przechodzimy najważniejszej kwestii, bo chociaż zacząłem od oceny, to dobra zabawa i znakomite show są tu równie ważne, o ile nie ważniejsza w trakcie całego wydarzenia. Piszę o nich dopiero teraz, bo wydaje mi się, że zawsze na początku są obawy. To one sprawiają, że zachowujemy się nie tak jakbyśmy chcieli. Obawy, które powodują, że zamiast dobrze się bawić, drętwiejemy w strachu przed oceną innych (już nawet nie chodzi mi o sędziów) i włączamy niepotrzebne mechanizmy obronne. Jak już zaakceptujesz, że wszyscy i tak wszystko oceniają, to możesz mieć totalny luz i skupić się na tym co najważniejsze. Na dobrym impro show!

A w trakcie tego show, będzie trochę niespodzianek. Poważni sędziowie, szalone grupy, impro wyzwania. Rywalizacja fair play i iście sportowe emocje. Sędzia liniowy, który daje czerwone i żółte kartki za suchary (i nie tylko), a z którym można się nie zgadzać. Wyzwania rzucane nawzajem przez grupy, publiczność która może zmieniać ocenę jednego z sędziów. Cztery różne grupy, każda, która jest szczególna w innym aspekcie (oni nie znaleźli się tam z przypadku). Gry i wyzwania impro, których pewnie w kilku przypadkach wcześniej nie widzieliście. Tajemnicze zakłady pomiędzy grupami i masa kwestii o których sam pewnie nie mam pojęcia :D

Nie zdradzam wszystkiego, bo jak jedziesz na Podaj Wiosło, to będziesz mieć niespodziankę. Co się uda zrealizować? Co spieprzymy? A co wyjdzie znakomicie? Do tego odniosę się w innym z wpisów, jak już będzie po wszystkim i życie zweryfikuje. Na razie nie mogę się doczekać i jestem mega ciekawy co wyjdzie z tego kociołka. Tak, czy inaczej, smacznego! :)

PS. Od przyszłego tygodnia możesz oglądać zakulisowe przygotowania do Impro Sportów na moim instagramie: michal_macznik

Please like & share: