Zrzut ekranu 2015-06-30 o 17.13.28

Dzisiaj o filmie, który kilka dni temu, wypuściła gazeta.pl, a który jest tak zły, na tak wielu poziomach, że szkoda gadać. Fakt, wywołał we mnie emocje, ale tylko dlatego, że nie lubię napalać się na ładnie opakowaną paczkę z żelkami, po czym otrzymać zwykłą kupę.

Dla niewtajemniczonych film można odnaleźć tutaj: 
https://www.youtube.com/watch?v=6XGNpV4Ry1w

Zacznijmy od tego, że same założenia powstania tego filmu nadają się do kosza. Po pierwsze satyrycy (Kabaret Otto, Tadeusz Drozda, Maria Czubaszek, Katarzyna Pakosińska) „oceniają” dosyć przeciętne (przynajmniej z komediowego punktu widzenia) filmy, które zdobyły popularność (gratulacje, jeżeli taki był zamiar). Po drugie, gdy tytuł filmu jest „Statyrycy oglądają yotuberów” – to liczę na jakieś sensowne komentarze – niekoniecznie pozytywne, niekoniecznie negatywne – po prostu na komentarze, które są czymś więcej niż „mnie to nie śmieszy”. Zwłaszcza, że z tych filmów można wyciągnąć masę wniosków, które mogłyby naprawdę przydać się innym osobom ze świata szeroko pojętej komedii, w tym tworzącym filmy na YT.

Zrobiłem błyskawiczny test. Każdy oceniany film obejrzałem tylko raz i poniżej przedstawiam wszystko, co po takim jednorazowym obejrzeniu, mi się po tych filmach nasunęło. Na zimno, bez chęci „pojechania komuś”, czy zbędnych emocji. Po prostu co możne wychwycić z tych filmów na pierwszy rzut oka, osoba, która nie jest specjalistą w temacie:

Gentelman Spiderman

– Ogólnie ten film najciężej mi to ocenić – bo to totalny dynamiczny miszmasz wszystkiego co możliwe i ciężko coś z niego zapamiętać.

– Jestem ciekawy, czy to miała być też parodia Gangam Style, ponieważ kilka pojedynczych migawek + podkład dźwiękowy może się z tym kojarzyć. Jednocześnie tych nawiązań jest za mało, aby budziło mocne skojarzenia z parodią.

– Kilka scen totalnie po bandzie, niektóre ohydne (np. Ta z rozsmarowaniem dziewczynie na twarzy czegoś brązowego, co sugeruje odchody), niektóre wulgarne i agresywne, ale bez żadnego uzasadnienia tej wulgarności – co po prostu sugeruje, że autor liczył na dużą oglądalność. Skąd taki wniosek? Np. Obrzydliwość i usilne łamanie wszelkich tabu (zwykle bez uzasadnienia), to choroba młodych komików. Chcą wzbudzać reakcje, jednocześnie nie mają jeszcze odpowiednich umiejętności, a kontrowersja, to jeden z najtańszych i najłatwiejszych kroków do tego celu.

– Ogólnie ten film ma wszystko to, co ma szansę się roznieść w sieci, nie tylko wśród młodzieży – dynamiczna muzyka, która wtedy była aktualna, postaci pop kultury i trochę kontrowersji (nieuzasadnionej, ale kto by się nad tym zastanawiał gdy wszystkie sceny tak szybko się zmieniają).

– IMO z perspektywy storytellingu, nie ma tu żadnego motywu przewodniego, który normalnie zatrzymałby mnie osobiście nad tym filmem – spiderman robiący głupie rzeczy to za mało. Rozumiem, że taka jest konwencja. Zarazem jest kilka ciekawych rzeczy…

– Najciekawsze są te momenty, gdy spiderman wychodzi poza normy społeczne przy zaskoczonych ludziach, np. Biega po taśmie do kasy jak po bieżni, czy wiesza się w metrze. Wtedy możemy obserwować reakcje normalnych ludzi na takie zachowanie – co zwykle jest ciekawe. Poza tym mamy wtedy kontrast postaci pt. normalna vs. zwariowana, który w komedii świetnie się sprawdza. Po prostu paradoksalnie lubimy oglądać normalne osoby postawione w nietypowych sytuacjach. Niestety, IMO tutaj wszystko psuje nieuzasadniona wulgarność (sceny w metrze z aktorką, odsuwanie jej krzesła itd.). Po prostu czasem w komedii, mniej czegoś, znaczy lepiej – ale to kwestia na osobny obszerny temat.

Czego nie robić w pkp?

Z całej trójki, chyba najwięcej elementów tego filmu przypadło mi do gustu (IMO najbliżej mu do satyry). Ale mój gust nie ma tu żadnego znaczenia, bo jak coś się ocenia, to trzeba to robić rzetelnie, a więc…

– Mamy sporą serię scen nawiązujących i przerysowujących rzeczywiste akcje, które dzieją się lub mogą się zdarzyć w pkp i na dworcach (co już jest strzałem w dziesiątkę, bo większość pojedynczych scen od razu u widza wywołuje odpowiednie skojarzenia – teraz wystarczy, tylko to przerysować, albo odpowiednio uderzyć w te skojarzenia i je rozwalić, aby uzyskać odpowiedni efekt w postaci zaskoczenia widza).

– Fajny zabieg komediowy, to przeplotki i powracanie do danych scen z coraz większym podnoszeniem stawki. Np. Jest tam akcja, gdzie gość idzie i mówi „Chce ktoś piwko?”, później kilka innych scen i powrót: „Chce ktoś narkotyki”… kilka kolejnych scen i kolejny powrót „chce ktoś…”

– Największy zarzut (choć może to nie zarzut, jeżeli taki jest zamysł twórców – echh, to w ogóle kwestia na małą rozprawkę…), to pomieszanie z poplątanym, scen, które są faktycznie w sferze skojarzeń z pkp i są przerysowane (co zwykle dobrze działa), ze scenami totalnie absurdalnymi, których w kontekście pkp, byśmy się w ogóle nie spodziewali (osoba smarująca się olejkiem na dworcu) i mam wrażenie, że czasem wprowadzonymi na siłę – z drugiej strony, to może jest po prostu jest styl tego kanału (co paradoksalnie wpływa na wyrazistość :) – nikt nie mówił, że w komedii są jakieś proste reguły)

Jedyny, Prawdziwy Kandydat

I na koniec coś, co uważam za najsłabszy ze wszystkich tworów. O ile widać, że przy Spidermanie i PKP, ktoś się napracował – przynajmniej przy montażu, to ten film jest w mojej opinii, zrobiony jest bez żadnego szacunku do widza:

– Jedna podstawowa rzecz, która się sama nasuwa. Skoro bohater ma na nazwisko „Wypierdalaj”, to po co jeszcze robić z niego wulgarnego chama? Aby uzyskać lepszy efekt komediowy, kandydat mógłby być bardziej, hmmm miły i kulturalny? Skoro ma już na nazwisko „wypierdalaj”, to dużo bardziej ciekawy byłby kontrast miłego, kulturalnego kandydata, który ma po prostu niefortunnie takie nazwisko. Kontrasty, to jest to, na czym ludzie zajmujący się komedią i storytellingiem lecą cały czas. Tak, to po prostu, otrzymujemy chama w czystej postaci. Niektórzy śmieją się z takiego chamstwa – bo jest gdzieś na krawędzi dobrego smaku (humor przez upuszczenie napięcia) – ale w rzeczywistości otrzymujemy po prostu kontrowersję dla kontrowersji.

– IMO scena gdzie ktoś mówi „wypierdalaj mongole”, mogłaby się skończyć, na tym jak kandydat mówi:

-„Ja?”

Nie ON” – najazd na Bilguna i ciach, koniec całej sceny.

I pomimo tego, że ten żart, w obu wersjach będzie rasistowski (nie wchodząc w to, czy to jest ok – patrzę na czysty komediowy schemat).  To w oryginalnej wersji, dodatkowe zdanie „słyszałeś go, wypierdalaj…” powoduje tylko utwierdzenie, że kandydat jest po prostu zwykłym chamem. Poza tym dlaczego Kandydat tak mu powiedział? To w ogóle nie jest uzasadnione. Chyba, że ma podbić sam efekty chamstwa, ale to już niestety z samego założenia wypada w tym kontekście słabo – bo to chamstwo nie jest z niczym skonfrontowane.

– Dwie sceny, które moim zdaniem mają ciekawą konstrukcję (choć ta konstrukcja nie jest jakoś super ambitna w kontekście filmu, bo sama się nasuwa), to moment gdy idzie ulicą i grupa ludzi krzyczy wypierdalaj, oraz moment z dresiarzami, którzy mówią „wypierdalaj”, a następnie „będziemy na ciebie głosować”. Te dwa, to typowe komediowe przełamanie schematu „to zwykle kończy się tak i widz ma takie skojarzenia, ale w tym kontekście bach, punch, – spoko ziomek będziemy na ciebie głosować”.

Po co ten błyskawiczny test?

Po co ten cały test i moje powyższe komentarze? Bo o tych filmach w kontekście komediowości, można powiedzieć naprawdę dużo więcej niż „to jest słabe”. Z tym, co wypisałem powyżej, można polemizować i zdaję sobie z tego sprawę, że oglądając dany film jeden raz, może coś wychwyciłem błędnie (gdy się wypowiadam na dany temat, podejmuję takie ryzyko) lub zinterpretowałem inaczej, niż był zamysł twórców. Zresztą pewnie jak to na YT, często filmy są robione po to, żeby szokować, szerować i inne rzeczy na ssszzzz… – a nie, żeby dobrze wypaść pod kątem komedii (ale jako, że taki był zamysł twórców tego filmu, to oceniałem przez ten pryzmat), zresztą, nie to, jest tu najważniejsze.

Jestem osobą, która komedią interesuje się w wolnym czasie, czasem robię jakieś projekty komediowe, czy zorganizuje występ, ale nie uważam, żebym pozjadał wszystkie rozumy. Jest jeszcze ogrom wiedzy, z którego nie zdaję sobie nawet sprawy, a moje doświadczenie, czy wiedza, w tym temacie na tle, masy wielu twórców z Polski są naprawdę przeciętne.

I ten fakt, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu i zarazem smuci, że film wypuszczony przez Gazeta pl, jest strasznie słaby.  Gdyby ten film miał nazwę „osoby starsze oglądają youtuberów” i faktycznie oprócz (z całym szacunkiem) Pani Czubaszek, wzięliby jakichś dziadków z ulicy, to mógłbym, to oglądać – bo byłbym faktycznie ciekaw jak takie osoby reagują. Ale gdy konwencja jest taka, że satyrycy, czyli osoby doświadczone w komedii i satyrze, oglądają YouTuberów (którym nie koniecznie zależy na śmiechu, bo lepiej rozchodzi się kontrowersja – ale to już zarzut do realizatorów z gazeta.pl)  – to oczekuje minimum jakichś sensownych komentarzy. A nie statusowej masturbacji pt. „O jakie to jest słabe”, lub „mnie to nie śmieszy” – jak się tym zajmujesz, daj konkrety dlaczego to jest twoim zdaniem słabe. Jak ci zależy, żeby ludzie śmiali się z lepszych jakościowo rzeczy, to tym bardziej daj konkrety – może ktoś czegoś się od ciebie nauczy. Już nie mówiąc o tak podstawowej kwestii, że to świadczy o twoim profesjonalizmie w danej dziedzinie.

I nieważne czy twój kabaret niektórzy uważają za śmieszny, ambitny, czy nie. Nieważne, czy film na YT który tworzysz ludzie oceniają za ambitny, śmieszny, czy nie. Nieważne czy program który w latach 90tych, śmieszył ludzi, teraz może się wydawać dla wielu, żenujący. Każdy ma swoje wzloty i upadki. Każdy ma potworki, z których nie jest dumny. Zwłaszcza, że w szeroko pojętej komedii, zamysł twórczy, który z początku wydaje się być genialny,  może po prostu nie „siąść” zgodnie z wyobrażeniami, a niestety, internety wszystko pamiętają.

Ale jeżeli zajmujesz się komedią w dowolnej postaci i jedyne co możesz powiedzieć o czymś „mnie to nie śmieszy”, to może warto przerzucić się na hodowlę jedwabników. Ponieważ, zajmując się dziedziną jaką jest komedia, to najbardziej, żałosny komentarz jaki możesz dać i najbardziej smutna laurka, którą można samemu sobie wystawić. To jakby lekarz oceniał zdrowie pacjenta: „no wie pan, jestem bardziej zdrowy od pana.” Super, że się tym szczycisz, ale co z tego?

Na sam koniec kilka rzeczy, które są uzupełnieniem tego tekstu (nie chciałem burzyć jego struktury).

– Biorę pod uwagę fakt, że może padały tam ciekawe komentarze satyryków, ale zostały wycięte przez gazeta.pl – jednocześnie, w mojej opinii nie jest to, żadne usprawiedliwienie, ponieważ jak ktoś naprawdę podchodzi z sensem do tego typu produkcji, to nie powinien iść na kompromisy i zadbać o to, aby pokazane były fragmenty, które uważa, że warto pokazać.

– Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś mówi „to nie moje poczucie humoru – nie moje kompetencje” lub „ten zabieg jest dla mnie zbyt hardcorowy” – ale tutaj naprawdę dało się powiedzieć dużo więcej. IMO jedyny sensowny, chociaż (bardzo ogólny) komentarz, dał ktoś z Kabaretu Otto: „przekleństwa powinny być uzasadnione”.

– Gazeta.pl zrealizowała filmik, w którym satyrycy, oceniają popularne lub kontrowersyjne filmy na YT. Tylko patrząc na wynik oglądalności, ani nie wyszło bardzo kontrowersyjnie (dla przeciętnego widza), ani popularnie (mniej niż 200k wyświetleń). Chyba, że jako kontrowersję pojmujemy poziom mułu i zażenowania – to faktycznie wyszło im doskonale. Gratulacje dla realizatorów (Kamil Rutkowski i Bartosz Przybyszewski).

– W żaden sposób nie bronię youtuberów, czy samej jakości filmów – ale to bardziej kwestia realizatorów gazety, że akurat wybrali takie filmy oraz postanowili je oceniać przez taki pryzmat (a youtuberom nie zawsze zależy na tym by wywoływać śmiech) – co w samej koncepcji jest już nieprzemyślanym tworem. Zresztą niektóre filmy zostały wybrane z przed kilku lat (swoją drogą dlaczego nie wybrali tych nowszych? Gdzie sami tuberzy są bardziej doświadczeni i powinni robić lepsze produkcje?)

Please like & share: