Budowanie mostów, to tworzenie konstrukcji nad strumieniami, które można przebyć jednym krokiem.

Przykład „budowania mostów” podczas scenki improwizacyjnej:

Platforma: zalana piwnica

– Kochanie napijemy się wina?
– Tak, mam w piwnicy Cabernet Sauvignon rocznik 2008, potrzebny jest otwieracz
– Chodź do kuchni, tam powinien być
[idą do kuchni]
– Gdzieś go tutaj schowałem
– Pewnie jest tu w dolnej szufladzie
– O znalazłem, teraz weźmy kieliszki
– Nie, te – weź te do białego wina
– Ok, one są na strychu..
[Scena trwa… kiedyś w końcu ktoś schodzi do piwnicy]
– O cholera, mamy zalaną piwnicę!
– Szybko weź wiadro…

Przykład podczas scenki impro, bez „budowania mostów”

Platforma: zalana piwnica

[z oddali krzyczy]
– Kryśka, szybko chodź na dół – zalało nam piwnicę

Ten akapit dedykuję osobom, które były na warsztatach Improv Club, gdzie do pewnego momentu tłumaczyłem, że najważniejsze na początku jest budowanie platformy. Tak, jest to ważne. Podczas początkowej nauki improwizacji, zajmujemy się budowaniem i dostrzeganiem platformy. Robimy to, aby po pierwsze, wyrobić sobie nawyk dostrzegania nowych opcji, po drugie po drugie jest to posiadanie „koła ratunkowego” w razie gdyby ktoś się „zaciął” i skończyłyby mu się pomysły. Wtedy awaryjnie zawsze może użyć jakiegoś poprzedniego elementu platformy, po to, aby przez chwilę wziąć się w garść i ruszyć dalej.*

Jednocześnie podczas występów doświadczonych grup improwizacyjnych, dużo lepiej jest zacząć od – „Kryśka, chodź, bo zalało nam piwnicę”. Może to wyglądać, jako natychmiastowe wyczerpanie tematu, ale dla publiczności, która preferuje dużą dynamikę i chce być zaskakiwana, scena jest o wiele bardziej ciekawsza. Przecież, skoro już nastąpił fakt zalanej piwnicy to, co może stać się za chwilę?

Budowanie mostów, jest kolejnym schematem blokowania, ponieważ jest odkładaniem tego co nieuniknione na później. Budowanie mostów daje złudzenie posiadania planu, to taka latarnia morska widoczna w oddali. Dopóki ją widzę, to mam „plan” wiem gdzie dążę i jak może się zakończyć scena. Zdaje sobie sprawę, że po drodze mogę schować maszt, włączyć silnik, przygotować załogę do zejścia na ląd itd. Natomiast, gdybym dotarłbym tam od razu, to mam całkowicie nowe i nieskończone opcje, mogę iść na ląd, mogę wyruszyć w morze (i to dosłownie w każdą stronę) – „więc co ja wtedy zrobię?”

Konstruktywne użycie.

Budowanie mostów, można również wykorzystać konstruktywnie do budowania napięcia. Publiczność, prowadzona jest przez kolejne sceny i cały czas czeka, kiedy nastąpi finał. Zwłaszcza, jeżeli kolejne sceny wprowadzają nowe komplikacja i każda, stopniowo zwiększa dynamikę oraz faktycznie buduje napięcie. Jednak ostrzegam, że z „budowaniem mostów” nie warto przesadzać, żeby nie robić tego w nieskończoność. Wtedy może się zdarzyć, że jedynym uzyskanym efektem będzie znudzenie publiczności.

To na scenie, a co w życiu?

Budowanie mostów to nic innego, jak zajmowanie się drobnymi elementami, które mogą nas doprowadzić do celu, ale nie są niezbędne do jego osiągnięcia. To nieskończone odkładanie na później i zajmowanie się planowaniem mostu oraz jego konstrukcją, zamiast zająć się po prostu przejściem przez rzekę. Jeżeli chcesz przygotować się do nauki na egzamin, to „budowanie mostów”, będzie poświęcaniem czasu na odpowiednie przygotowanie miejsca do nauki. Będzie telefonem do znajomych z pytaniem „czy taka czekolada albo napój energetyczny jest odpowiedni?”, Następnie pójściem do sklepu po odpowiednie artykuły. Będzie telefonem do innych, na jakim etapie nauki obecnie są, będzie wejściem na facebooka i aktualizacja statusu: „zaczynam się przygotowywać do egzaminu”. To wszystko, kosztem czasu faktycznej nauki. Czyli robieniem tego, co pozornie przybliża nas do celu, ale tak naprawdę tylko odwleka go w czasie.

Budowanie mostów w prawdziwym życiu można wykorzystać również konstruktywnie na kilka sposobów. Po pierwsze, tak jak już wspomniałem, odpowiednio użyte może być świetnym narzędziem do budowania napięcia podczas opowiadania historii. Po drugie może być to narzędzie do przedłużania przyjemności. Niektóre osoby preferują w ten sposób odkładać różne przyjemności, np. pierwszy pocałunek.  Budują tym samym większe napięcie seksualne i przedłużają przyjemne chwile.

W takiej sytuacji, znowu warto zwrócić uwagę – żeby napięcie nie przerodziło się we frustrację lub nudę. I po drugie czy po prostu nie odkładamy czegoś na później i zajmujemy się innymi rzeczami, tylko po to, żeby nie zająć się kluczowym elementem. Bo co będzie później?

*Ten sam efekt, można wykorzystać przy schemacie blokowania, jakim jest: krążenie lub zbaczanie (inne nazwy zbaczania, z którymi się spotkałem to boczny tor lub bocznica – informacje na temat zbaczania będą w kolejnych schematach blokowania).

Please like & share: